Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Sufit spada na ludzi

GW Opole nr 76, wydanie opo z dnia 31/03/2003 JEDYNKA, str. 1

Ledwo co w sobotni wieczór Roksana i Justynka przesiadły się z podłogi na kanapę, gdy nagle na pokój spadł potężny kawał sufitu. Jedna z dziewczynek jest ranna. Administracja budynku kazała czekać z remontem do poniedziałku W kamienicy przy ul. Oleskiej państwo Winiarscy mieszkają od 28 lat. Razem z nimi przebywa ich córka Agnieszka z mężem Grzegorzem i siedmioletnią córeczką Roksaną. W sobotę pani Agnieszka była w pracy, a Roksana bawiła się z jedenastoletnią koleżanką z sąsiedztwa. Na całej podłodze w pokoju dziadka stawiały domki dla lalek. - Ale chciały pooglądać bajkę, więc powiedziałam im, żeby sobie usiadły na kanapie - opowiada Krystyna, babcia Roksany. - Dałam im jeszcze jabłka; zamknęły drzwi i oglądały bajkę. Nagle usłyszałam straszny huk. To było coś tak głośnego, jakby wybuchła bomba! Wpadłam do pokoju, a tu wielki kawał sufitu leży roztrzaskany na podłodze. Tak się wystraszyłam, że aż podskoczyło mi ciśnienie. Dziewczynki wybiegły blade jak ściana z pokoju. - Tak się wystraszyłyśmy, jak jeszcze nigdy w życiu - powiedziała nam Roksanka. Wielki (około 4 m kw.) płat sufitu oderwał się i spadł w jednym kawałku, roztrzaskując się dopiero na podłodze. Spadając, zahaczył siedzącą na kanapie Justynkę i ranił ją w nogę. - Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby dzieci dalej bawiły się na podłodze - mówi zdenerwowana pani Krystyna i pokazuje miejsce, gdzie dzieci miały porozkładane zabawki, teraz grubo przysypane kawałkami sufitu. - Chyba naprawdę opatrzność nad nimi czuwała. Przecież to mogło być takie nieszczęście... Tylko nie do mediów Jedna z sąsiadek szybko powiadomiła o wypadku administratora: Turhand-Ret. W tym czasie pani Agnieszka wróciła do domu. - Jak przyszłam, to zadzwoniła do mnie pani z administracji i powiedziała tylko, żebym to posprzątała, a w poniedziałek przyjdzie ktoś i załata dziurę. Dodała też stanowczo, żebym czasami nie zawiadamiała jakiejś telewizji - opowiada pani Agnieszka. - Jak można nas tak traktować? Nikt nie przyjechał, żeby sprawdzić, co się stało. Przecież ten sufit dalej może się walić. A w drugim pokoju jest popękany jeszcze bardziej niż ten, który spadł. Jakiś fachowiec powinien to zobaczyć i powiedzieć, czy coś nam nadal grozi. Tymczasem oni tylko interesują się tym, żeby prasa się nie dowiedziała - kwituje pani Agnieszka. [-] [Podpis pod fot.] Dziewczynki jeszcze chwilę wcześniej siedziały, tam gdzie spadł kawał sufitu Domownicy obawiają się, że dziura może się powiększyć

Źródło: GW



mieszkanie do wynajęcia poznań Antykoncepcja złoto restauracje w krakowie Biustonosze Kinga