Chłopski pragmatyzm
Gazeta Wyborcza nr 61, wydanie waw z dnia 13/03/1995 KRAJ, str. 3(P) Jacek Soska zgodził się zostać wiceministrem rolnictwa. Propozycję taką złożył mu w końcu zeszłego tygodnia szef resortu i kolega z PSL Roman Jagieliński. Obaj politycy mają skrajnie odmienne poglądy na politykę rolną. Jagieliński uchodzi za chłopskiego liberała, stawia na duże gospodarstwa, zdolne sprostać zachodniej konkurencji. Chłopów zbulwersowała niedawno jego wypowiedź, że "godziwe życie" polska wieś jest w stanie zapewnić co najwyżej 600-700 tys. rodzin. Soska należy do frakcji "małorolnych". Tworzą ją głównie działacze z Polski południowej, broniący interesów niewielkich gospodarstw. Do starcia obu frakcji doszło przy okazji debaty o kredytach rolnych. Jagieliński chciał, by mogli z nich korzystać na równych prawach wszyscy rolnicy. Soska preferował gospodarstwa do 100 ha. Wygrał Jagieliński. W odwecie "małorolni" próbowali pozbawić go szefostwa komisji rolnej. - Połączył nas chłopski pragmatyzm - wytłumaczył nam nieoczekiwane zawieszenie broni Jagieliński. Dał jednocześnie do zrozumienia, że woli z Soską szukać kompromisu w rządzie niż czekać, aż zorganizuje przeciwko niemu opozycję w partii. - Jacek ma talent, program i potrafi rozmawiać z rolnikami - oświadczył "Gazecie" minister. Obaj politycy są już "po rozmowach". Soska ma odpowiadać za kontakty z parlamentem, budowę samorządu gospodarczego na wsi, spółdzielczość. Otrzymał też obietnicę, że jego koncepcje zostaną uwzględnione w ustawie o ustroju rolnym. Zdaniem sejmowych kuluarów niedawnych antagonistów połączyła m.in. niechęć do Waldemara Pawlaka. I Soska, i Jagieliński odrzucają dyktatorskie metody lidera PSL. Dotąd nie byli w stanie współpracować, bo skłócił ich spór o politykę rolną. - Pawlak miał idealną sytuację - komentuje jeden z ludowców - opozycja była podzielona, mógł rządzić. Kompromis "obszarników" z "małorolnymi" sprawia, że ten komfort stracił.
Źródło: GW